Od Autora

O napisaniu tej książki myślałem kilkanaście lat. Nawet parę razy zabierałem się do pracy – na próżno. Po napisaniu kilku, kilkunastu zdań - energia się kończyła – dziwne, przecież pisać lubię...

Wszystko to zmieniło się pewnego trudnego dnia, przyszło natchnienie – pomysł na formę. Wtedy jeszcze nie wiedziałem że napisanie książki, to jedynie początek – w sumie jest to najłatwiejsza sprawa do zrobienia. W trakcie pisania doszedłem do trzech wniosków, założeń:

  1. Brak zewnętrznej korekty, co napiszę to jest.

  2. Książkę chcę wydać i sprzedawać sam.

  3. Kluczem jest szczerość, nie doskonały styl czy forma samej książki.

Takie są założenia – dlaczego? Zwyczajnie czułem że tak trzeba zrobić – po prostu. Czy to ma sens? Na pewno podoba mi się brak zewnętrznej korekty. Wiem, że mój styl nie jest doskonały, ale przynajmniej Ty czytelniku możesz przeczytać dokładnie to co chciałem Ci przekazać, nawet jeśli mój warsztat nie jest perfekcyjny. Nie ma pomiędzy nami wydawcy, czy specjalisty od poprawności językowej lub politycznej. Czysta, prosta, ludzka komunikacja – bez filtra, bez cenzury, bez zabezpieczeń - to mi się podoba :-).

Bolesław Ejsmont, 28.03.2018

Tylko prawda jest ciekawa.

Józef Mackiewicz

Dlaczego?

PRAWDA – przyznasz, że to dziwny temat na dobrą książkę

Przeciwnie, temat genialny! Praktycznie nikt o tym nie pisze, są tysiące książekbazujących na fałszu, uczących kłamać i manipulować. Wszelkie poradniki typu „jak zostać doskonałym sprzedawcą” są dla mnie – w dużym uproszczeniu – sprawnie napisanymi podręcznikami uczącymi kłamać, oszukiwać - i jednocześnie tracić! Tracić energię, zdrowie, możliwości. Pytanie - dlaczego sprzedaje się miliony książek w stylu „Jak osiągnąć niezależność finansową?”. Dlaczego kłamstwo, fałsz i mity tak dobrze się sprzedają? Cóż – odpowiedź jest prosta – większość ludzi do łgarze. Kłamiemy zazwyczaj nieświadomie, nawykowo, niemal instynktownie. Z pewnością nie jesteśmy świadomi wszystkich swoich kłamstewek, co nie oznacza że nie dosięgają nas ich konsekwencje, jak to mówią – oliwa sprawiedliwa... Mało tego, ludzie nie dość że nałogowo oszukują, to również – w pewnym sensie podświadomie - chcą być oszukiwani. Dlatego tak wielu pisarzy, polityków i lekarzy spełnia ich masochistyczne potrzeby – taką mają pracę, na pierwszy rzut oka nie ma w tym nic złego. Jest popyt na kłamstwa, będzie i podaż.

I takim podejściem chcesz uwieźć miliony czytelników?

Nie o uwodzenie chodzi, ale o prawdę – mówię i piszę zgodnie ze swoim „wnętrzem”, a czy to się sprzeda? Czy będziemy sławni i bogaci dzięki napisaniu tej książki? Jest taka piękna piosenka prawdziwej artystki pt. „To się nie sprzeda Pani Geppert” - czy zawsze musimy robić rzeczy które się „sprzedadzą”? A może ja już wszystko mam?

Może Ty tak, ja na pewno nie 😉 Jednak musisz mieć jakiś cel w związku z tą książką? Po coś chcesz ją napisać?

Napisanie książki może być doskonałą pożywką dla ego – to pewne, ale czy właśnie o to mi chodzi? Wydaje mi się, że moją główną motywacją jest przekazanie wiedzy dalej, bo wiem że tematy które chcę poruszyć są bardzo ważne i ta książka będzie przede wszystkim bardzo praktyczna. Chciałbym poruszyć tematy które mnie zwyczajnie interesują, wychodząc z nieco dziecinnego założenia, że skoro mnie coś interesuje to może innych również? A czy naszą książkę przeczyta jedna czy milion osób, to w gruncie rzeczy sprawa drugorzędna. Choć ego ucieszyło by się z milionów czytelników, ale istotniejsze jest coś innego. Nie wiem jak to dokładnie wyjaśnić...

Ok. Jak wpadłeś na pomysł tej książki, tego wywiadu-rzeki? Oryginalny pomysł, tym bardziej, że nie jesteś ani sławny, ani nie stoisz nad grobem...

Hmmm.... 7 sierpnia 2017 roku strasznie się czymś strułem. Biegunka, wymioty - praktycznie do utraty przytomności - bardzo oczyszczające doświadczenie, niemal mistyczne :). Wtedy wpadł mi do głowy genialny moim zdaniem pomysł, aby stworzyć książkę typu wywiad-rzeka o mówieniu prawdy – temacie który mnie fascynuje od 30 lat.

30 lat zajmujesz się tą tematyką? I ja mam Tobie – 36-latkowi - uwierzyć?

Twoja wiara w ogóle mnie nie interesuje – takie są fakty. Jako dziecko, niestety nie umiałem kłamać a przecież ta umiejętność często jest bardzo pomocna – prawda? Było jednak pewne zdarzenie, które otworzyło mi oczy na potęgę mówienia prawdy. Prawie 30 lat temu moi rodzice postanowili, że powinienem zmienić szkołę. Zamiast chodzić do małej, wiejskiej podstawówki, powinienem według nich uczęszczać do dużej szkoły w mieście. Tam jest przecież wyższy poziom, będzie mi łatwiej dostać się do liceum – taki był ich plan. Pierwszy dzień w nowej szkole to był koszmar – pamiętam to doskonale. Wielki budynek, setki nowych twarzy, oraz ja i moje kompleksy. Postanowiłem, że muszę się jakoś wyróżnić w klasie, aby zdobyć uznanie większych i silniejszych kolegów oraz - co tu dużo gadać - zainteresowanie pięknych koleżanek.

I czym się wyróżniłeś?

Postanowiłem, że zostanę najgorszym uczniem w klasie – to najprostsze rozwiązanie, ale jak to robić? Wagary! Niechodzenie do szkoły było ciekawe, ale przyszedł ten najgorszy czas dla miłośników picia wina w parku – zima. Trzeba było – niestety – chodzić do tej nudnej ale ogrzewanej szkoły. Jak się wyróżnić na lekcjach? Wpadłem na kolejny pomysł – zrobię to czego nikt, nigdy nie robi – będę mówił nauczycielom prawdę, dla jaj. Nie będę chamski czy wulgarny, będę zwyczajnie szczery – szczery do bólu. Jak to wyglądało w praktyce? Nauczycielka pyta:

  • czy ktoś jest nieprzygotowany?

  • Ja! - Ochoczo podnoszę rękę.

  • EJSMONT! Dlaczego jesteś nieprzygotowany?

  • Prawdę mówiąc ten przedmiot jest nudny, niepraktyczny i w ogóle mnie nie interesuje. Jestem tu tylko dlatego, że zmuszają mnie do tego rodzice i chce przejść przez system edukacji nie tracąc ani czasu, ani energii.

  • WON! (Nauczycielka wyrzuciła mnie z klasy)

Taaaak! Udało się! Zwróciłem na siebie uwagę całej klasy, byyyłem kimś!

Tylko, że mówienie TAKIEJ prawdy, to zwyczajna nieuprzejmość, żeby nie powiedzieć chamstwo!

Oczywiście, że nie, ale to nie koniec historii. Po kilku tygodniach takich gierek stało się coś, o czym bym nigdy nie pomyślał. Nauczyciele zaczęli mnie lubić i w pewien sposób faworyzować – ba - spełnili moje marzenie! Przepychali mnie z klasy do klasy i nawet na maturze największa „kosa” w szkole, polonistka, poprawiała mi błędy ortograficzne.
A wiesz dlaczego?

Dlatego, że z nią sypiałeś? Wiesz, słowo „kosa” można rozumieć na wiele sposobów 😉

Nie – mówiąc eufemistycznie – nie była w moim typie, do rzeczy. Zrozumiałem że mówienie ludziom prawdy – nawet trudnej, niewygodnej prawdy - oznacza, że ich szanujemy, traktujemy serio. Każdy to wyczuwa. Przecież nauczyciele doskonale wiedzą kiedy uczeń kłamie, konfabuluje, czy zwyczajnie oszukuje. Uczniowie naiwnie sądzą że ich kłamstewka są doskonałe i niewidoczne, ale tak nie jest. Nauczyciele zwyczajnie to olewają. Dlatego jak jeden „bandyta” mówił im prawdę, to bardzo pozytywnie się wyróżniał. Na efekty nie trzeba było długo czekać, w sumie co to za problem dla nauczyciela przepchnąć ucznia z klasy do klasy, przymknąć oko na wybryki (wagary, alkohol, itp.). Wtedy doszedłem do oczywistego wniosku, że praktycznie wszystko co nam się w życiu przytrafia, zależy właśnie od przychylności lub wrogości innych osób. Mówiąc prawdę okazujemy szacunek dla drugiego człowieka, i to jest podstawa wszelkich wartościowych relacji: w domu, w pracy, w życiu!

Ok, może takie triki działają w podstawówce czy liceum, ale w dorosłym – realnym życiu, takie „mówienie prawdy” nie ma sensu. Wyobrażasz sobie prawdomówność w biznesie?

Nie muszę sobie wyobrażać, przetestowałem to w praktyce. Kilka lat temu pracowałem jako prawie-dyrektor handlowy. Nie miałem doświadczenia na tym stanowisku, więc zwyczajnie byłem sobą. W handlu najważniejsze jest tanio kupić – jak to zrobić? Proste, szukać, negocjować, wybierać najlepsze oferty. Tak też pracowałem, ale robiłem coś jeszcze – byłem w 100% szczery z hurtownikami. Dzwoniłem i mówiłem:

  • Panie Kowalski, mój klient gdzieś w internecie znalazł tańszą ofertę, potrzebuje dodatkowe 5% rabatu, aby mieć rentowność.

  • Kowalski odpisuje – Niestety nie mogę tak tanio sprzedać.

  • Odpisuje - Ok, poleciłem klientowi zakup w internecie, zamówienie nieaktualne.

  • Kowalski dzwoni – Panie Bolesławie! Trzeba było mówić, że to na poważnie, to byśmy się jakoś dogadali. Ech...Szkoda takiego zamówienia...

Ale ja przecież pisałem i mówiłem na poważnie, i zawsze mówiłem prawdę. Jeśli mówiłem, że konkurencja ma coś taniej, to tak było, nigdy nie blefowałem, nie oszukiwałem.

Zaledwie po kilku miesiącach pracy, w środowisku hurtowników byłem znany jako osoba kompetentna, solidna, z którą się dobrze robi interesy – bo mówię jak jest. To jest naprawdę proste!

Przykład bardzo nietypowy, bo akurat w handlu, w negocjacjach często warto być szczerym i postawić na model Win-Win, ale nie w każdym biznesie to się uda.

Zgadzam się z Tobą. Jeśli chciałbym sprzedawać trucizny albo gips z cukrem pudrem jako leki na choroby i zarabiać na tym miliardy, to fakt – szczerość by nie popłacała. Duża część miliardowych interesów jest oparta na kłamstwie, ale spokojnie można robić milionowe interesy i nie musimy przy tym kłamać czy oszukiwać. I takie biznesy są często znacznie cenniejsze.

Jak to cenniejsze – przecież zarobisz mniej, sam to powiedziałeś.

Może i zarobię mniej, ale i tak będę bogatszy. Na wszystkie swoje potrzeby i potrzeby mojej rodziny zarobię spokojnie, a zyskam coś jeszcze.

Taaa....Satysfakcję

Nie tylko to, wygodę pracy. Inny, bardziej bieżący przykład. Jakiś czas temu zacząłem nowy biznes, miałem zajmować się kompleksową obsługą firm w sieci (pozycjonowanie, reklama itp.). Pierwszy klient pojawił się przypadkiem, z entuzjazmem zacząłem promować jego stronę WWW, wyniki polepszały się z dnia na dzień – super! Weszliśmy do TOP 10 – rewelacja! Nagle – bach! Spadliśmy w wynikach o kilkadziesiąt pozycji – co robię? Od razu chwytam za telefon i dzwonię:

  • Panie prezesie, nasza strona poleciała w wynikach na dno!

  • Co? Dlaczego?

  • Prawdę mówiąc nie wiem dlaczego, Google bierze oficjalnie pod uwagę ponad 200 czynników, a nieoficjalnie jest ich znacznie więcej. Prawdopodobnie przedobrzyłem z linkowaniem.

  • Co teraz?

  • Panie prezesie – robię dobrą robotę, będzie dobrze.

Po kilku tygodniach strona wróciła na swoje pozycje, a nawet odnotowaliśmy lekki wzrost. Mówiąc od razu całą, niewygodną prawdę pozyskałem pełne zaufanie mojego pierwszego klienta.

Normalne...

Ale to nie koniec historii. Po kilku tygodniach, dzwoni do mnie znajomy mojego pierwszego klienta.

  • Dzień dobry, dzwonię z polecenia Prezesa Kowalskiego, jestem zainteresowany Pana usługami.

  • Doskonale, proszę o przesłanie adresu strony WWW, prześlę ofertę...

  • Pan mnie nie zrozumiał, wiem, że Pana oferta jest dobra, proszę zacząć swoją robotę i wysyłać mi co miesiąc faktury tak jak Kowalskiemu!

SZOK. Bez wysłania oferty, bez sprawdzania ceny, bez negocjacji. To już chyba nie jest NORMALNE... To jest pełne zaufanie i jest to możliwe tylko dzięki szczerości.

Sugerujesz, że mówienie o swoich błędach, porażkach, słabościach jest receptą na sukces?

Długofalowo tak. Pamiętaj, że sukces to nie tylko pieniądze, ale i zdrowie, a wszelkiego typu kłamstwa są dla nas ciężarem i prędzej czy później mają negatywny wpływ na zdrowie.

Łatwo powiedzieć – już widzę, jak w towarzystwie np. znajomych chwalisz się swoimi błędami i porażkami...

Nie o chwalenie chodzi, ale o mówienie prawdy. Dam Ci inny przykład - kilkanaście lat tamu byłem ze znajomymi na nartach. W kilka osób jemy kolację przy wspólnym stole. Ktoś się mnie zapytał:

  • Bolek, a może skoczymy dziś na tajski masaż

  • Hmmm, ciekawy pomysł, a ile to kosztuje?

  • 70 euro za godzinny masaż – prawie jak darmo!

  • Chętnie bym poszedł, ale wolę te 70 euro wydać inaczej (czasy studenckie)

  • Czyli chciałbyś iść, ale ci żal pieniędzy.

  • Dokładnie – innym razem

  • Dobra – w takim razie ja stawiam! Nie chcę sam iść na tajski masaż, wiesz co mówią o tych masażach...

Czyli wyżebrałeś pomoc od znajomych...

To nie tak. Zauważ, że gdybym po usłyszeniu ceny powiedział (i skłamał) – nie chce mi się bo jestem zmęczony po jeżdżeniu na nartach, to mój znajomy nie zaproponowałby że za mnie zapłaci, bo przecież „nie chcę i jestem zmęczony”. Jak się później okazało osoba która zafundowała mi masaż nieco wstydziła się pójścia samemu, a akurat te 70 euro to dla niej niewiele. Kłamiąc zamykamy przed sobą możliwości jakie otwiera przed nami świat.

Zapachniało Coelho, zaraz zwymiotuję...

Fakt zapachniało magią, ale to tak działa – co ja Ci na to poradzę. Choć nie zawsze jest to takie łatwe i trzeba się liczyć z pewnymi powierzchownymi konsekwencjami.

Jakimi konsekwencjami? Przecież mówienie prawdy ma same zalety tak?

Tak, ale musimy stanąć twarzą w twarz z sobą samym, z otoczeniem, z życiem.

Miałeś kiedyś dramatyczne momenty, po tym jak powiedziałeś komuś prawdę?

Może nie dramatyczne, ale ciekawe i zabawne sytuacje zdarzają się często. Kilka miesięcy temu, razem ze znajomymi, miałem jak co tydzień, pójść na afterparty po wspólnym szkoleniu. Ktoś się zapytał kolegi:

  • Paweł, idziesz na after?

  • Paweł odpowiedział – nie, nie idę, dziś nie mogę.

  • A ty Bolek, idziesz?

  • Nie w tym tygodniu nie idę.

  • Dlaczego?

  • Hmmm.... Nie chce mi się!

  • Co? (Koledzy byli w ciężkim szoku) Jak to Ci się nie chcę?

  • Zwyczajnie mi się nie chcę! Umówiłem się na randkę z żoną, bo akurat przyjechała teściowa i mamy opiekunkę do dzieci. Zwyczajnie wolę ten wieczór spędzić z żoną – ot co! Z Wami mogę się spotkać za tydzień - nie?

Koledzy niechętnie przytaknęli i zaakceptowali moją decyzję, ale gdybyś widział ich miny jak powiedziałem - „Nie chce mi się” - bezcenne...

Mogłeś równie dobrze powiedzieć „Nie mogę” - efekt byłby ten sam, a ryzyko urażenia innych osób mniejsze – to tak działa!

No właśnie nie – mówienie prawdy daje inny skutek. Kontynuując tę historię. Pożegnałem się z kolegami, wsiadłem do auta i jadę do domu. Nastrój miałem doskonały, już za chwilę randka z żoną (wiem jak to brzmi – pomińmy to). Jednak po drodze, wpadłem na genialny pomysł – przecież mogę zabrać żonę na randkę do lokalu gdzie raz w tygodniu bawimy się ze znajomymi – tak też zrobiłem – było fantastycznie. Randka w nietypowym miejscu oraz doskonałe towarzystwo moich znajomych, żadnego albo-albo tylko jedno i drugie.

Zauważ, że gdybym powiedział „nie mogę” (i skłamał) tak jak zrobił to mój kolega – zamknąłbym przed sobą możliwość połączenia obu imprez – bo przecież nie mogę. Inna sprawa, że powiedzenie „nie mogę” jest jednym z najczęściej spotykanych kłamstw, podobnie jak „muszę” - nic nie muszę!

No nie do końca, pewne rzeczy w życiu musimy robić, np. pracować.

Właśnie, że nie, nic nie musimy – chcemy, dokonujemy – nawet bezwiednie – określonego wyboru. Nawet, jak ktoś przystawi nam pistolet do głowy i powie – otwieraj sejf bo Cię zabije - to i tak, nie musimy tego robić, chcemy, to jest nasz wybór...

Też mi wybór: pracuj albo zdychaj.

Ale wybór jest i nie chodzi o jakąś filozofię czy teorię - tylko o praktykę. Widząc że codziennie dokonujemy setek decyzji, że „chcemy” płacić wysokie podatki, że godzimy się na arogancje władzy – widząc to - odzyskujemy władzę nad sobą, i swoim życiem. To nie jest łatwe – przyznaje – ale nie jest to również zbyt skomplikowane. Chodzi o to, że mówiąc „nie mogę iść na imprezę” nie okłamujemy tylko naszych rozmówców, okłamujemy przede wszystkim samych siebie. Przez to wielu ludzi na łożu śmierci, zdaje sobie sprawę z faktu że całe życie robili rzeczy których ani nie powinni robić, ani nie chcieli robić.

Wystarczy już – może się jakiego wina napijemy?

Namówiłeś mnie!

...

Spis Treści

Od Autora ……………………………………………………………………………………………. 7
Dlaczego?……………………………………………………………………………………………… 9
Czym jest prawda?………………………………………………………………………………… 17
Panie! Jak wkręcić sobie tą korbę?……………………………………………………………. 23
Wino prawdę Ci powie, albo i nie… ………………………………………………………. 26
Przykład idzie z góry …………………………………………………………………………….. 27
Praktyka……………………………………………………………………………………………… 34
Szlachetne zdrowie……………………………………………………………………………….. 44
Droga smoka ………………………………………………………………………………………. 64
Metoda ………………………………………………………………………………………………. 78
Mogę …………………………………………………………………………………………………. 83
Szersza praktyka…………………………………………………………………………………… 92
Co z tą Polską?…………………………………………………………………………………… 108
Podobni …………………………………………………………………………………………… 110
Prościej się nie da……………………………………………………………………………….. 115
Kierunki, nie cele……………………………………………………………………………….. 135
Spiskowa cywilizacja …………………………………………………………………………… 138
Wiedza przychodzi sama …………………………………………………………………….. 156
Nowe możliwości……………………………………………………………………………….. 181
Magiczne substancje……………………………………………………………………………. 210
Prawdziwe bajki …………………………………………………………………………………. 218
Powrót do prawdy………………………………………………………………………………. 223
Apokalipsa ………………………………………………………………………………………… 229

Czas na zakupy! 🙂

Prawdę mówiąc [ebook]

39,99 zł

Prawdę mówiąc [książka]

49,99 zł

Prawdę mówiąc [książka + ebook]

69,99 zł